Gibraltar · kobieta · lifestyle · podróże · styl bycia · Wakacje · wakacje z dziećmi · wspomnienia

Gibraltar-جبل طارق – Dżabal al-Tarik, „góra Tarika”

Wycieczka na Gibraltar jest jedną z moich ulubionych. Ten mały region świata, znajduje się na powierzchni 6,55 km² i kryje w sobie niesamowitą historię. Ponieważ jest to terytorium zamorskie należące do wielkiej Brytanii, władzę nad nim sprawuje Królowa Elżbieta II. Po jego wschodniej części znajdują się zatoki Sandy oraz Catalan Bay, część zachodnią zamieszkuje większa populacja miasta. Ogromną powierzchnię, zajmuje skała Gibraltarska, w której znajduje się około 150 jaskiń. Jednak naturalnych formacji jest 78, reszta to sztuczne tunele i komory, wykute przez ludzi.

DSC_0633

gibraltar-890293_1920

Punktualnie o 7:30 rano, podjeżdża po nas autokar. Jesteśmy jednymi z pierwszych pasażerów. Siadamy tuż za fotelem kierowcy, żeby lepiej widzieć, zapinamy pasy i w drogę! Przez kolejną godzinę, podróż dłuży nam się niemiłosiernie. Zatrzymujemy się bowiem co chwilę, żeby zabrać kolejnych uczestników wycieczki. Kiedy autokar jest już pełen, wjeżdżamy na autostradę i teraz możemy już nacieszyć oczy przepięknym wschodem słońca. Niebo mieni się kolorami czerwieni i purpury, jest cudownie! Wybrzeże Costa del Sol, jest niemal puste. Nieliczni amatorzy porannego wstawania, spacerują po piaszczystych plażach, rozkoszując się symfonią morskich fal uderzających o brzeg.

Podczas 2 godzinnej podróży, udaje mi się nawet zdrzemnąć. Oddałabym wszystko za kubek mocnej kawy 🙂 Dojeżdżamy na miejsce i zatrzymujemy się przed kontrola graniczną. Paszporty zostają sprawdzone szybko i sprawnie. Przejeżdżamy przez ogromną płytę lotniska, na której wydzielona jest ulica, łącząca centrum miasta z przejściem granicznym Hiszpanii. Podczas startu i lądowania samolotów,  jest zamykana na około 10 minut.

Kiedy wchodzimy na główną ulicę w centrum, jestem zszokowana! To nie tak miała wyglądać nasza wycieczka! Jest tu pełno sklepów, ulica zatłoczona, wszędzie gwar i hałas. Dla mnie atrakcją miała być ogromna skała i jej historia, jaskinia, małpy, pomnik Generała Sikorskiego i Afryka ( co prawda oddalona o jakieś 20 kilometrów, ale lepszy rydz nisz nic 😀  ) . Dopiero potem dowiedziałam się, że między innym właśnie na handlu, opiera się obecna ekonomia Gibraltaru. Dlatego zamiast rajdu po sklepach, skupiam się głównie na fotografowaniu ciekawych miejsc ( i ciekawych osobistości 🙂 ).

DSC_0652
nie pytaj mnie jak on to zrobił, ja też nie zapytałam 🙂

Uciekamy od zatłoczonych ulic i docieramy do ciekawego miejsca zwanego Landport Tunnel. W przeszłości była to jedyna droga by dostać się z lądu do fortyfikacji, dlatego bardzo dobrze jej strzeżono i odpowiednio wzmocniono. Po odbiciu terytorium z rąk Hiszpanii, do obrony tego miejsca użyto aż 20 armat!

Nasz przewodnik jest już gotowy i małym busem zabiera nas na Skałę Gibraltarską. Wjeżdżamy w bardzo wąski tunel, w którym ledwo co się mieścimy, nasz kierowca ma jednak duże doświadczenie i unikamy jakichkolwiek zadrapań. Następny tunel jest o wiele większy, nie tak klaustrofobiczny jak poprzedni. Kiedy z niego wyjeżdżamy na horyzoncie ukazują się nam góry Atlas w Maroku! Wow!Afryka na wyciągnięcie ręki!

DSC_0703

 

Kiedy wysiadamy rozglądamy się wokół, szczęki trzeba zbierać z ziemi, widoki są naprawdę oszałamiające! Jest przepięknie!

Pierwszym miejscem które zwraca naszą uwagę, jest Europa Point, jest to najbardziej wysunięty na południe punkt Gibraltaru. DSC_0707

Przepiękna latarnia morska zbudowana przez Alexandra Woodforda w latach 1838- 1841. W pełni zautomatyzowana w 1994 roku. Jej światło widać z odległości 27 km.

DSC_0713

Meczet Ibrahim al Ibrahim, zwany również meczetem Króla Fahd bin Abdulaziz al-Saud. To przepiękna, biała budowla skierowana frontem w stronę Maroka, której minaret ma 71 metrów wysokości. Był to prezent od Króla Arabii Saudyjskiej. W meczecie znajduje się szkoła, biblioteka i czytelnia.

Pomnik generała Władysława Sikorskiego, który zginął 04.07.1949 roku w katastrofie lotniczej na Gibraltarze.

Znowu wsiadamy do busa i wąską drogą wjeżdżamy coraz wyżej. Docieramy do miejsca, z którego widać przepiękną panoramę Gibraltaru, port i Hiszpanię.

DSC_0747

Spotykamy też pierwsze makaki 🙂 To jedyne małpy w Europie, które żyją na wolności. Legenda mówi, że jeśli któregoś dnia magoty znikną, Wielka Brytania utraci na zawsze Gibraltar. Podczas naszej wycieczki małpy były spokojne i trzymały fason 🙂 Trzeba jednak uważać, bo są to jednak dzikie zwierzęta i mogą podrapać lub pogryźć. Są także bardzo ciekawskie i chwila nieuwagi może kosztować utratę plecaka 🙂 Ich populacja obecnie wynosi ok. 230 makaków, które żyją w rezerwacie przyrody.

Docieramy do przepięknej jaskini Św. Michała, która obecnie używana jest jako sala koncertowa. Składa się ona z rozległej sieci tuneli a także dwóch mniejszych jaskiń. Jestem jednak zawiedziona, że takie piękne miejsce zostało naruszone działalnością człowieka. Kolorowe światła we wnętrzu jaskini, kompletnie nie przypadły mi do gustu.

DSC_0761
makak gibraltarski sprawdzał bilety wstępu do jaskini 🙂

Cała wycieczka niemal dobiega końca, jeszcze ostatni rzut oka na piękną panoramę Gibraltaru, kilka zdjęć i niestety czas wracać. Nasz przewodnik był bardzo sympatyczny i z dużym poczuciem humoru, cała wyprawa z nim była piękną przygodą!

DSC_0884

Reklamy
kobieta · lifestyle · styl bycia

15 rzeczy, które poprawiają mój nastrój.

Kiedyś, nie potrafiłam się cieszyć z małych rzeczy. Zawsze czekałam na lepszy moment, na lepszą pogodę, na lepszy nastrój, na nowy rok, na to by ktoś inny mnie pocieszył, ucieszył czy sprawił, bym poczuła się lepiej. Skupiałam się często na tym, co mi się w życiu nie udaje. Ciągle szukałam czegoś nowego, co przyniesie mi radość i przegoni gęste chmury negatywnych myśli, znad mojej głowy.

W końcu zauważyłam a przede wszystkim nauczyłam się, że radość, to suma tych wszystkich małych rzeczy, które robię w ciągu dnia. Tych, o których na samą myśl, na ustach pojawia się rogal, znacznie większy niż ten w cukierni. Zaczęłam doceniać to, co już mam. Coraz częściej, zasypiam z uśmiechem na ustach, wyliczając w myślach wszystko to, za co jestem wdzięczna.

Czasem jeszcze dopada mnie zły nastrój, wtedy zamiast dołować się jeszcze bardziej, staram się poprawić swój humor, robiąc jedną lub kilka rzeczy które bardzo lubię. Albo kiedy zaczynam na coś narzekać, odwracam sytuację i staram się znaleźć jej dobrą stronę.

Poznaj więc, moje poprawiacze nastroju 🙂

1. Kawa i tosty. Takie śniadania, nauczyłam się jeść w Irlandii. Po prostu uwielbiam!! Nie ma nic lepszego niż chrupiące, ciepłe tosty i aromatyczna, mocna kawa z dodatkiem mleka…Szczególnie wcześnie rano, kiedy nikt nie zakłóca mojego spokoju.

2. Herbata z miodem i cytryną. Mogłabym pić litrami, jeden kubek za drugim, bez umiaru.Lepsza, niż najlepsze antydepresanty.

3. Sernik mojej Mamy. Bezkonkurencyjny!!! Puszysty o waniliowym smaku i kruchym spodzie. Gęba w niebie!!!

4. Czytanie książek. Kiedyś marzyłam, o małej bibliotece w domu. O książkach, które równiutko stoją na półkach i czekają cierpliwie na swoją kolej, by przedstawić mi swoje wnętrze. Dziś, nie ma takiego miesiąca, w którym nie zamówiłabym książek z internetowej księgarni. Uwielbiam ich zapach, kolorowe zdjęcia, szeleszczące kartki i mądre, wartościowe treści. Kocham czytać!!

book-1771073_640

books-1655783_640

5. Ten moment, kiedy jadę gdzieś sama i mogę posłuchać ulubionej muzyki. Albo, kiedy śpiewam na całe gardło, nawet do najstarszych kawałków, jakie usłyszę w radiu. Ostatnio były to „Billie Jean” Michaela Jacksona i „Missing you”, śpiewane przez Tinę Turner. Była moc! 🙂

6. Kocham jeździć autem. Moje początki jako kierowcy, nie były zbyt obiecujące. Prawo jazdy, zdałam za drugim razem, ale przez 10 lat nie siedziałam za kółkiem. Kiedy w końcu, trzeba było odświeżyć sobie umiejętności prowadzenia auta, okazało się, że zapomniałam niemal wszystko! Zrobiłam mega wielki korek na drodze, bo nie umiałam ruszyć….. pod górkę!!! 😀 Nie będę rozpisywała się o szczegółach wydarzenia, bo jeszcze prawo jazdy mi zabiorą ;).

7. Serial Przyjaciele. Obejrzałam go miliardy razy. Za każdym razem, kiedy sięgam po niego kolejny raz, odkrywam, że są tam sceny, których nie widziałam nigdy wcześniej! Poza tym nigdy mi się nie nudzi. Aktualnie, moja biblioteka multimedialna, powiększyła się o sezon 3, 4 i 9.

8. Piątkowe wieczory. Kiedyś te wieczory, spędzałam na piciu piwa w knajpach w centrum Wrocławia. Teraz, spędzam je w łóżku, oglądając bajki z moją córką. Zamawiamy chińczyka, przebieramy się w pidżamy i po prostu oglądamy. Jest git!

9. Uwielbiam fotografować!!! Zdecydowanie muszę poświęcić więcej czasu na moje hobby. To jest coś, na czym skupiam cała swoją uwagę, kiedy nie myślę o niczym innym i jestem w swoim świecie..

photo-256888_640

10.Kupuję buty. Koniec, kropka. Moją ulubioną marką, są buty firmy Lasocki i Clarks. Są nie do zdarcia, a zarazem piękne i wygodne. Obawiam się, że kiedyś skończę jak Carrie z serialu „Sex w wielkim mieście”, która podliczając wszystkie wydane pieniądze na buty, stwierdziła, że mogłaby kupić sobie apartament. Moje buty nie są jednak tak drogie, jak Louboutin czy Manolo Blahnik 😉 Wiec bankructwo mi chyba nie grozi 🙂

11. Piekę ciasta. Ze względu na to, że jest nas tylko dwie w domu, a córka jest dość wybrednym krytykiem kulinarnym (wszystko, czego nie da się wysmarować nutellą, jest niezdatne do jedzenia ;)) piekę dość rzadko. Choć może niezłym pomysłem, byłby biznes cukierniczy, wtedy mogłabym tworzyć słodkie arcydzieła codziennie!

12. Kupuję sobie kwiaty. Kocham kwiaty. Najbardziej kolorowe frezje, które przyprawiają mnie o zawrót głowy i radosne konwalie, białe tulipany i żółte słoneczniki. Ponieważ nie czekam, aż pojawi się książę na białym rumaku i mi je kupi, dbam o to sama.

13. Lubię poniedziałki. Naprawdę. Poniedziałek to początek tygodnia, świeży jak szczypiorek 🙂 nowy start, nowe wyzwania, wszystko może się zdarzyć.

14. Wschody słońca. Ten moment, kiedy rano jadę do pracy i niebo mieni się w korach purpury, pomarańczy i czerwieni. Od razu lepiej zaczyna się dzień.

15. Dom, w którym mieszkam. Pewnego dnia, zdałam sobie sprawę z tego, ile ludzi na świecie jest bezdomnych i jak wiele by oddali, by mieć swój własny kąt, te cztery ściany, w których pod koniec dnia, bezpiecznie spędzasz czas z rodziną i przyjaciółmi.

Jestem pewna, że do tej listy z czasem dopiszę znacznie więcej. A teraz wybacz, zamykam się w pokoju z pyyyyysznym serniczkiem mamusi, herbatką i serialem Friends 😉

Miłego Dnia!

Bez kategorii · dzieci · macierzyństwo · matka · rodzina · styl bycia

Czego chciałbym nauczyć moją córkę.

Od kiedy zostałam mamą, martwię się bezustannie każdego dnia. Martwię się, czy moja córka nie jest głodna, czy ma wszystko, czego Jej potrzeba, czy jestem wystarczająco dobrym przewodnikiem w Jej życiu, czy robię wszystko, co w mojej mocy by czuła się wystarczająco kochana, akceptowana i bezpieczna. Będąc rodzicami, zrozumiałe jest, że chcemy dla swoich pociech jak najlepiej. Codziennie, jednak zanim pójdę spać, wyrzucam sobie, że mogłam mniej krzyczeć, mniej poganiać, więcej chwalić i poświęcić Jej więcej czasu. Dochodząc tym samym do wniosku, że jestem przeciętną mamą.


Są jednak rzeczy, które chcę Jej przekazać, takie, które sama chciałbym słyszeć od swoich rodziców.
Nauczę Ją, żeby nie czekała na nic, ani na nikogo. Powiem Jej, żeby nie czekała na chłopaka, który pojawi się w Jej życiu, żeby Ją uratować i dać poczucie bezpieczeństwa. W pierwszej kolejności musi nauczyć się jak zadbać o to sama. Żeby poznała siebie, swoje potrzeby, marzenia i była wierna sobie.

Wspomnę o tym, że Świat stara się przekonać kobiety, że potrzebują mężczyzny tzw. drugiej połówki, po to by poczuły się kompletne i że jest to jedno, wielkie oszustwo. Powiem Jej, że już jest kompletna, wartościowa, doskonała taka, jaką jest i nie potrzebuje do tego ciągłej obecności i bezustannych zapewnień innych osób.

Nauczę Ją, żeby nigdy w życiu nie ukrywała samej siebie i tego, jaka jest, po to tylko by inni ludzi mogli czuć się komfortowo. Że jeśli razi ich to, jaka jest naprawdę, to tylko dlatego, że być może sami nie mają odwagi, by sobą być. Żeby nie krzywdziła innych ludzi specjalnie, jeśli jednak tak się zdarzy to, żeby miała odwagę przyznać się do błędu i przeprosić, a nie zaprzeczać i chować po kątach jak tchórz. Powiem jej, że pojawiła się na tym świecie nie po to, by uszczęśliwiać innych tylko po to, żeby spełniała swoje marzenia i uszczęśliwiła w pierwszej kolejności siebie, a potem nauczyła innych jak tego dokonała. Żeby słuchała swojego wewnętrznego głosu, który jest jej kompasem i drogowskazem w życiu. Powiem Jej, że jeśli Bóg naprawdę istnieje i stworzył Ją na swoje podobieństwo, to jest idealna taka, jaka jest, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami również.

Żeby nigdy nie grała głupiej, nieporadnej kobietki po to, by jakiś niepewny swojej wartości, niedojrzały chłopiec, poczuł się przy Niej jak prawdziwy mężczyzna. Że jest odważna, silna i może osiągnąć wszystko, co tylko sobie wymarzy. Że ludzie oceniają innych tylko na podstawie swojej percepcji postrzegania świata, a nie na podstawie tego, jaką jest. Powiem Jej, żeby zawsze robiła to, co lubi i korzystała z życia i z okazji, które się w nim pojawiają, bo bardziej bolą niewykorzystane szanse, niż jakakolwiek porażka.

Że popełnione błędy świadczą tylko o tym, że była na tyle odważna, żeby spróbować. Żeby kochała siebie samą całym sercem i była dla siebie łagodna i dobra, bo każdy związek w Jej życiu będzie się opierał na tym, jak ona sama o sobie myśli i w jaki sposób siebie traktuje. Żeby spełniała swoje marzenia a tym którzy mówią Jej, że coś jest niemożliwe, odwracając się, powiedziała: no to patrz. Że ludzie bardzo często mając marzenia, nie spełniają ich z obawy przed porażką. Powiem Jej, że owa porażka jest tylko i wyłącznie drogowskazem, który mówi Jej, co jeszcze wymaga zmian i lekcją, którą musi w życiu odrobić. Że nikt na świecie nie jest perfekcyjny. Żeby zakochała się w ciężkiej pracy, która doprowadzi Ją do sukcesu.

Powiem Jej, że zawsze znajdą się ludzie, którzy będą szeptać za Jej plecami i prawdopodobnie ich życie jest bardzo nudne, skoro, zajmują się cudzymi sprawami a nie swoimi. Że to co inni o Niej pomyślą, to nie jest Jej sprawa.

Na koniec powiem Jej, że zdaję sobie sprawę, że nie jestem idealna i że robiłam wszystko, żeby dobrze i mądrze Ją wychować, na podstawie wiedzy, którą posiadałam. Że zawsze będę przy niej i nigdy nie przestanę Jej kochać, choćby popełniła największe głupstwo na świecie.

Że świat należy do Niej i stoi przed Nią otworem, jeśli tylko odważy się sięgnąć po to, czego pragnie.

A ja zawsze będę blisko niej, żeby Ją wspierać.

lifestyle · motywacja · styl bycia

Wszystko zależy od Ciebie!!!

 Brzmi jak dobry chwyt reklamowy? Być może, ale taka jest prawda, wszystko zależy od Ciebie. To jakie masz życie, co w nim robisz , gdzie pracujesz, ile zarabiasz, gdzie mieszkasz, jakie masz relacje z innymi ludźmi. Każda najmniejsza rzecz którą zrobisz, to o czym myślisz. To czy w życiu Ci się układa i czy spełniasz swoje marzenia. Może teraz mówisz do siebie: Co za dyrdymały!! Przecież nie prosiłam o męża, który mnie nie szanuje, ja nie prosiłem o żonę, która ma mnie w nosie. Nie chciałam domu, który wygląda jak ruina i pracy, w której płacą tyle, co kot napłakał. Niestety nikt inny jak Ty, nie jest odpowiedzialny za Ciebie i za to, co robisz ze swoim życiem. Prawda jest trudna do przełknięcia. Zazwyczaj bronimy się rękami i nogami przed tym, by wziąć odpowiedzialność za siebie. Łatwiej jest obwiniać innych za nasze własne niepowodzenia, niż przyjąć na klatę fakt, że to my sami kreujemy nasze życie.

Zazwyczaj ludzie są przerażeni ogromem pracy, którą trzeba włożyć w to, by osiągnąć to, czego się chce. Ale jeśli nie zainwestujesz swojego czasu, chęci, zaangażowania i wysiłku, to w jaki sposób chcesz dostać to, czego pragniesz? Samo nic się nie zrobi.To tak samo, jak z marzeniami o pięknej figurze i zdrowym odżywianiu. Jeśli nie zastosujesz odpowiedniej diety, nie zmienisz nawyków żywieniowych, nie poczujesz potu cieknącego po Twoich plecach podczas ćwiczeń, nic się nie zmieni. Trzeba zacząć działać. Każda życiowa zmiana, zaczyna się od jednej myśli. Kiedy jednak przychodzi co do czego i trzeba włożyć trochę wysiłku, by tej zmiany dokonać, do drzwi puka przyjaciel „opór” i koleżanka „prokrastynacja”. Zaczynają się wymówki typu nie dzisiaj, miałam ciężki dzień i chcę odpocząć, szef w pracy dał mi popalić, koleżanka wkurzyła, paznokieć się złamał, kot walnął klocka na środku dywanu. A w ogóle to zimno jest i pada, mam w nosie nie robię….

Zastanawiasz się, czemu ta Larwa z czwartego piętra ma figurę jak Chodakowska a Zenek z ósmego, przeprowadza się do nowej chaty wybudowanej w bogatej dzielnicy. Czemu Zośka wychodzi za mąż za tego cudownego Franka, a ja mam za męża Jurka co głupi jak but i w ogóle się nie myje 😀

Rożnica pomiędzy tymi osobami, które naprawdę chcą coś zmienić w swoim życiu a tymi, które ciągle narzekają, że mają strasznie ciężko, jest taka, że Ci pierwsi podejmują działanie. Gdybyśmy poświęcili tyle samo czasu na ułożenie sobie konkretnych kroków, by swoje cele osiągnąć, zamiast marnować go na narzekanie, życie wyglądałoby zupełnie inaczej.

Ci, którzy chcą coś zmienić mówią sobie, ok będzie czasem ciężko, muszę nad tym popracować, zainwestować swój czas, ale wiedzą też, że będzie warto. Każdy z nas ma podobne myśli, kiedy dopada kryzys, chcemy rzucić wszystko w cholerę, poddać się i powrócić do starego życia. Jednak to od nas samych zależy, jakiego wyboru dokonamy. Walka, którą przyjdzie Ci stoczyć, rozgrywa się tylko między Tobą a Tobą. Twoim największym przeciwnikiem, jesteś Ty sama/sam. Przeciwności losu pojawiają się na drodze wszystkich ludzi, to, w jaki sposób do nich podejdziesz i czy się poddasz, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Nikomu sukces nie spadł z nieba, każdy z nas pracuje na to co ma każdego dnia. Codziennie dokonujemy wyborów, które albo przybliżą Cię na Twojej drodze do sukcesu, albo Cię od niej oddalą. Małe decyzje jak ta, czy skręcić w lewo w drodze do domu i pójść na skróty, czy skręcić w prawo i przejść przez park dłuższą trasą, ale jednocześnie spalając mnóstwo kalorii i być o krok bliżej do uzyskania wymarzonej sylwetki. Czy spędzić wieczór przed TV, zamiast poczytać nową ciekawą książkę lub zapisać się na jogę, pilates czy kursy rozwoju osobistego. Te wszystkie drobne decyzje, które podejmujesz dzień za dniem, będą albo kolejnym stopniem do osiągnięcia tego, o czym marzysz, albo krokiem w tył i taplaniem się w bagienku nieszczęścia. Jeśli nie podejmiesz działania, jeśli nie zrobisz kompletnie nic, by coś się zmieniło, wszystko pozostanie takie samo. Każdemu z nas jednakowo się nie chce. Jeśli jednak przezwyciężysz to słynne „nie chce mi się” będziesz o krok dalej niż Ci którzy pozostali na życiowej kanapie z myślami „zacznę od jutra”.

 

Pamiętaj jednak, że Twoje jutro zaczyna się już dziś. Wszystko co zrobisz już dziś, będzie Twoim jutrem. Każda przeciwność losu, która Cię spotka pod­czas tej drogi, jest tylko testem, by sprawdzić, jak bar­dzo cze­goś chcesz i lek­cją, której musisz się nauczyć. Twoim zada­niem jest wytrwać, wyka­so­wać z głowy wszyst­kie nie chce mi się, nie umiem, nie potrafię, może jutro. Jeśli cze­goś nie umiesz, to się tego naucz. Jeśli cze­goś nie wiesz, to się tego dowiedz. Jeśli chcesz się poddać, to przy­po­mnij sobie wszyst­kie powody, dla których to robisz, zapisz na kartce i powieś w widocz­nym miej­scu i czy­taj w chwi­lach zwąt­pie­nia. Nie raz roz­bi­jesz głowę o mur swoich prze­ko­nań typu: nie dam już rady, nie uda się, cią­gle się staram i nic nie wychodzi. Ale wiesz co? Im mocniej będziesz wie­rzyć, im częściej będziesz pró­bo­wać, tym szybciej ten cho­lerny mur roz­bi­jesz, a po dru­giej stro­nie zoba­czysz przysłowiowe światełko i efekty swojej ciężkiej pracy.

Po prostu uwierz w siebie, nawet kiedy nikt inny w Ciebie nie wierzy. Nie poddawaj się, bo nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale na bank będzie warto!

Może powiedzenie ”wszystko zależy od ciebie” brzmi cliché, ale jest jak najbardziej prawdziwe.